Zresztą sposób przedstawienia tej postaci, jej krótkiej genezy, z pewnością zachęci czytelników, którzy nie znają uniwersum DC Comics dogłębnie, do sięgnięcia po zeszyty, które opisują początki, tragedię i motywację stojącą za działaniem Calendar Man.
Jay Fabok i Brad Anderson przygotowali świetną okładkę, która z pewnością przykuwa uwagę, szkoda jednak, że tylko strona tytułowa wyróżnia się pod względem artystycznym. Za szkice w Detective Comics - Futures End #1 odpowiada trzech artystów, którzy dość mocno różnią się oferowanym przez siebie stylem. I o ile pierwsze strony, tworzone przez Scotta Hepburna, idealnie nadają klimat opowieści, to druga część wypada pod tym względem już znacznie gorzej.
Reasumując - nie jest to zeszyt, który w uniwersum jakie znamy zmienia cokolwiek, ale jest to mimo wszystko ciekawy wątek, z którym na pewno warto spędzić kilka chwil.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz